Kamery samochodowe, rejestratory jazdy. Filmy, testy, opisy, nowości.

Coraz więcej z nas ma dziś kamerkę w aucie. Urządzenia te bardzo staniały, ich rozmiary zmniejszyły się, a przydatność – wzrosła.  

  • 2 gru , 2014
  • MS
  • Komentarzy:
  • Wyświetleń: 2335

Coraz więcej z nas ma dziś kamerkę w aucie. Urządzenia te bardzo staniały, ich rozmiary zmniejszyły się, a przydatność – wzrosła. Ważne jest też to, że do zainstalowania rejestratora w samochodzie nie potrzeba żadnych specjalnych udogodnień, bo przymocowuje się go po prostu do szyby, a ładować go można wykorzystując samochodową zapalniczkę. A zatem, wszystko jest łatwe i szybkie. I za ten niewielki wydatek otrzymujemy coś bardzo cennego – możliwość zarejestrowania przebiegu jazdy.

Sens posiadania kamery w aucie.

Jak wiadomo, kamerki samochodowe instaluje się w aucie po to, aby nagrywać wszystko, co wydarzy się podczas naszej jazdy. Współczesne kamery zapewniają bardzo dobrą rozdzielczość obrazu i wyraźny dźwięk, nie ma zatem problemu z dostrzeżeniem czy dosłyszeniem na zarejestrowanym materiale wszystkich istotnych szczegółów.
Ale właśnie – po co konkretnie rejestrować przebieg jazdy? Cel główny jest jeden. Otóż, w razie wypadku czy kolizji, nagrany filmik może być dowodem naszej niewinności. Podobnie w sytuacji, w której zostajemy ukarani mandatem. Jeśli tylko faktycznie nie popełniliśmy wykroczenia, zarejestrowany materiał pomoże nam to udowodnić. Tylko czy naprawdę zawsze możemy posłużyć się nim, dochodząc swoich praw, np. w sądzie?

Wszystko zależy od sytuacji.

Jak się okazuje, nawet w tak prozaicznej, wydawałoby się, kwestii polskie prawo jest tak skomplikowane jak to tylko możliwe. Na czym polegają owe komplikacje? Otóż podczas rejestrowania przebiegu trasy pojawiają nam się na horyzoncie przepisy o ochronie danych osobowych. Odpowiednia ustawa przewiduje, że nagrany filmik, tak jak każdy inny zbiór danych osobowych (więcej o tym za chwilę), może być wykorzystany do celów prywatnych albo innych niż prywatne.
Zanim przedstawimy, jakie są różnice między obydwoma sytuacjami, wyjaśnijmy krótko, dlaczego nagrany filmik z przebiegu naszej trasy jest zbiorem danych osobowych. Otóż na naszym filmiku widać numery rejestracyjne pojazdów, marki samochodów, a czasami nawet twarze kierowców i innych uczestników ruchu drogowego. I te właśnie elementy są owymi danymi osobowymi, które w ten sposób gromadzimy, tworząc zbiór.
Samo ich gromadzenie jest legalne, o ile wykorzystamy zbiór do celów prywatnych, tzn. odtworzymy sobie filmik w domu lub wśród przyjaciół. Jeśli na tym cała sprawa się skończy, nie dochodzi do złamania przepisów o ochronie danych osobowych.
Jeśli natomiast chcemy posłużyć się zarejestrowanym materiałem w sądzie, pojawiają się schody. Okazuje się, że wówczas zbiór danych osobowych, który zgromadziliśmy, jest na tyle istotny, że trzeba go zarejestrować (!).

Zgłoszenie nagranego filmu w GIODO.

Zgłoszenie zbioru danych osobowych następuje zgodnie z przepisami wspominanej już ustawy o ochronie danych osobowych. Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych (GIODO) jest podmiotem posiadającym wszystkie zarejestrowane zbiory. I temu właśnie organowi zgłaszamy nasz nagrany filmik. Każdy, kto zajrzy do artykułu 41 wspomnianej ustawy, przekona się, jak wiele szczegółowych informacji musi takie zgłoszenie zawierać. Jest to ważny obowiązek, którego nie możemy zaniedbać, bo w przeciwnym razie sami możemy być pociągnięci do odpowiedzialności, jeśli tylko odtworzymy nasz materiał w sądzie.
Ważne jest tutaj i to, że zgłaszając ów zbiór, musimy uzasadnić potrzebę jego wykorzystania. A GIODO może naszą potrzebę zakwestionować, a w ostateczności nawet zażądać zniszczenia zbioru. I zamiast udowadniać swoje racje w sądzie, w postępowaniu dotyczącym nagranego zdarzenia drogowego, musimy walczyć z Generalnym Inspektorem. Sytuacje takie są rzadkie, ale, niestety, zdarzają się.

Prawo bez prawa.

Skąd biorą się opisane trudności z wykorzystaniem materiału w sądzie? Ano, jak to często bywa, z braku odpowiednich przepisów. Brak ustawy określającej sposób postępowania z materiałem z tzw. monitoringu wizyjnego, do którego zalicza się filmik z kamerki samochodowej, powoduje, że sądy są zmuszone sprawdzać, czy ów filmik został zgłoszony, zgodnie z zasadami, o których powyżej. Jest to zatem klasyczna luka w prawie.

Co można zrobić?

Jedyną możliwością na wyeliminowanie tych, zgódźmy się, absurdalnych wymogów, jest stworzenie i uchwalenie odpowiedniej ustawy, określającej zasady wykorzystania materiału nagranego kamerką samochodową lub innymi urządzeniami rejestrującymi. Taka ustawa być może niedługo powstanie. W grudniu 2013 roku zaczęły się prace nad nią w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych.
W takiej ustawie, naszym zdaniem, powinno znaleźć się precyzyjne określenie, że zarejestrowany materiał z przebiegu jazdy może być dowodem w sądzie, bez potrzeby rejestrowania go gdziekolwiek. Taka „specustawa” otworzyłaby bez wątpienia nowy rozdział w historii polskiego sądownictwa. Skoro jednak ten rozdział jest już dawno otwarty w polskiej motoryzacji (kierowcy posiadają kamerki), naprawdę warto, aby polskie sądownictwo było w tej sprawie „na czasie”.